środa, 19 kwietnia 2017

prolog.

„Spieszmy się kochać ludzi bo tak szybko odchodzą...”

      Czy kiedyś przeżyliście śmierć najbliższej osoby, która była waszym jedynym oparciem? Która akceptowała, jacy byliście? Niestety, ja straciłam. Straciłam starszego brata, który był moją jedyną rodziną. Był moim najlepszym przyjacielem, powiernikiem moich największych sekretów, kompanem do rozmów oraz moim jedynym oparciem. Przez pierworodną hybrydę nie miałam nikogo na tym okrutnym świecie, który praktycznie wszystko zabierał. Najbliższą rodzinę, pracę oraz chęć do życia. Nie miałam dla nikogo walczyć.
Obecnie mokłam na deszczu i patrzyłam na grób mojego ukochanego brata, który tydzień temu został pochowany. Biało-czerwone tulipany, które były jego ulubionymi kwiatami nadal leżały na świeżym grobie, niektóre znicze nadał świeciły swoim blaskiem. Jednak wszystkie rany nie zostały zabliźnione. Starałam się być silna. Obiecałam to swojemu bratu. A obietnic dotrzymywałam.
Z moich myśli wyrwał mnie obecność wampira. Odwróciłam się i zobaczyłam Damona Salvatore'a, który posiadał na twarzy poważną minę, co było wielką rzadkością. Mężczyzna podszedł do mojej osoby i spojrzał na grób mojego brata, który za życia był przyjacielem wampira.
    — Matthew był wspaniałym przyjacielem, o czym doskonale wiesz. Bardzo żałuję, że wtedy nie przyszedłem do waszego domu. Powstrzymałbym Klausa. Przepraszam. — mówił opanowanym głosem.
    — Nie musisz mnie przepraszać, Damon. Wiem, że chcesz tylko pozbyć się wyrzutów sumienia. — odparłam, patrząc w oczy mężczyzny.
    — Mówię szczerze, Madeline. — wypowiedział moje imię z ciepłem. — Mino, że nie mamy za dobrych relacji.
    — Więc, możesz mi wyjaśnić, dlaczego Niklaus zabił mojego brata? Matt był moją jedyną rodziną. Tylko w nim miałam oparcie. A teraz nie mam dla kogo żyć! — krzyczałam zachrypniętym głosem, wypłakując kolejne łzy.
Damon patrzył na mnie zrozumiałym i współczującym wzrokiem. Wiedział, że nic nie może zrobić z kobietą, która obecnie nosiła żałobę. Czyli mną.
    — Nie wiem, dlaczego Klaus zabił Matthewa. Ale przed jego śmiercią obiecałem twojemu bratu, że zaopiekuję się tobą, jeśli będziesz tego potrzebowała. Teraz nie mogę zostawić cię samej. — powiedział Damon, patrząc w moje zielone oczy, które były spuchnięte od płaczu.
Przyjaciel mojego nieżyjącego brata mnie objął i w wampirzym tempie znaleźliśmy się w pensjonacie rodziny Salvatore'ów. Gdy mnie puścił, poczułam się słaba z powodu brak krwi w moim organizmie. Nie spożywałam posiłku od kilku godzin.
    — Damon, czy możesz przynieść krew? — nadal miałam chrypę w głosie, ponieważ bolało mnie gardło.
    — Oczywiście, zaraz przybędę.
Mężczyzna poszedł, zostawiając mnie samą w holu. Podparłam się o stojącą tam komodę, ponieważ nie dałabym dalej stać o własnych siłach. Po chwili mężczyzna przybył z torebką krwi. Gdy mi ją podał, od razu zaczęłam się pożywiać. Po chwili odzyskiwałam siły. Gdy skończyłam się pożywiać krwią, odzyskałam swoją wielką siłę. Spaliłam torebkę zaklęciem.
    — Może przejdziemy do salonu? Będzie nam wygodniej rozmawiać.
Jedynie skinęłam głową i poszłam do wspomnianego pomieszczenia, w którym była Elena Gilbert, partnerka Damona oraz Stefan Salvatore, jego brat. Usiadłam na przeciwko Stefana, a zarazem obok Eleny. Z partnerką Damona miałam bardzo dobre relacje, byłyśmy przyjaciółkami. Jednak to mój brat znał wszystkie moje tajemnice. Natomiast młodszy Salvatore był również przyjacielem Matthewa, ale nie za bardzo za mną przepadał. Ja za nim też.
    — Co masz teraz zamiar robić, Madeline? — Głos Eleny przerwał moje przemyślenia.
    — Mam zamiar znaleźć Klausa i go zabić. — odparłam zimnym głosem.
    — Sama doskonale wiesz, że to niemożliwe. — powiedział Stefan.
    — Wiem, ale trzeba spróbować.
    — Klaus pewnie już wyjechał do Nowego Orleanu. — odparł Damon, biorąc w swoją rękę dłoń swojej ukochanej.
    — Więc tam rozpocznę poszukiwania. — mruknęłam, wstając z siedzenia.
Wyszłam z pensjonatu i zaczęłam iść w stronę domu, w którym mieszkałam z Mattem. Czas się przygotować na polowanie i zabicie Niklausa Mikealsona, który bezprawnie odebrał życie Matthewowi Gordonowi, czyli mojemu bratu.

|*|

Mamy prolog nowego opowiadania.
Skoro prawdopodobnie opowiadanie o Seveline "umarło", postanowiłam spróbować czegoś nowego.
Nie oglądałam TVD i TO, więc popłynęłam na głęboką wodę, ale postanowiłam temu sprostać.
Nie wiem, kiedy pojawi się pierwszy rozdział. Postaram się go napisać na weekend.
Tymczasem życzę miłego dnia :)
P.S I życzcie mi powodzenia z tym opowiadaniem :)

2 komentarze:

  1. Blog mi wpadł w łapki... A jako osoba, która TVD ogląda już od kilku dobrych lat jestem strasznie ciekawa jednej rzeczy... Jakim to mianowicie ekspresem się posługuje Bonnie? :V Jakieś nowe zaklęcie czy jak? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyjaśni się w rozdziałach :)
      Dziękuję za komentarz :)

      Usuń